Witryna
Wydawnictwa Podziemnego


Dariusz Rohnka
Wileńskie spacery

Jechałem do Wilna z dziwnym uczuciem powrotu do miejsca,
w którym jeszcze nie byłem. Spodziewałem się czegoś znajomego
i obcego zarazem. Dziwny konglomerat wrażeń - wspomnienia, choć nie własne, i poczucie że natrafię na coś całkiem egzotycznego. Jechałem zatem w stanie pewnej ekscytacji, pośród grzmotów, piorunów, w potopie deszczu - lipiec, jak zwykle, nie rozpieszcza....

Dalej


Dariusz Rohnka
Fatalna fikcja .Nowe oblicze bolszewizmu - stary wzór, Poznań 2001.
Nakładem autora
Cena: 30 zł + koszty przesyłki



... na folwarku zostały ostatnio wprowadzone pewne zmiany, których celem jest utrwalenie zaufania sąsiadów. Dotychczas zwierzęta miały na przykład niezbyt mądry zwyczaj zwracania się do siebie per: "towarzyszu". Ów zwyczaj będzie zniesiony. Inną dziwaczną tradycją nieznanego pochodzenia było defilowanie w niedzielę rano przed czaszką jakiegoś wieprza, przytwierdzoną do słupa ogrodowego. Temu także położy się kres,
a czaszkę już zakopano. Szanowni goście być może zauważyli też zielony sztandar na maszcie. Jeśli tak, zapewne spostrzegli, iż białe kopyto
i róg, które uprzednio zdobiły ów sztandar, zostały usunięte. Odtąd będzie to zwykła zielona flaga.


George Orwell, Folwark zwierzęcy
niedziela, 11 grudnia 2016 r.
Fatalna fikcja, rozpanoszona u nas, przeżera już nie tylko obyczaje, ale psychikę narodu.
Wierzymy i widzimy to tylko, co widzieć
chcemy, a nie to, co jest zgodne
z rzeczywistością. Ponieważ niepopularnem było w tej chwili wskazywanie na sowiecką dwulicowość, tedy nikt nie chciał jej widzieć...


Dariusz Rohnka
Paszkwil na Zamorskiego

Z niechęcią chwytam za polityczną prasę krajowej proweniencji, szczególnie tę
o jednoznacznie bolszewickich korzeniach. Nigdy nie rozumiałem ludzi, sycących umysł papką wrażej pisaniny. Nie żebym nie lubił pokpiwać z reżimowych absurdów, żartować z ich głupoty i indolencji, albo wytykać zamaskowane przejawy indoktrynacji. Ale zawsze wydawało mi się to działanie jałowym, niepłodnym, bez sensu i w złym guście. Ten uraz, wyniesiony z młodości, pozostał mi do dzisiaj. Dlatego zazwyczaj nie sięgam po tytuły pokroju tygodnika "Wprost".

Dalej


Musimy zachować równowagę
Wywiad z Jeffreyem Nyquistem

DR: Zastanawiam się jak przebiegały narodziny amerykańskiego antykomunisty w latach 80. Czy była to zwyczajna droga dla amerykańskiego młodzieńca czy raczej całkiem wyjątkowy sposób poszukiwania odpowiedzi?

JRN: Zasadniczo Amerykanie zawsze byli antykomunistami. Na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci zaszły jednak w tym względzie jakościowe zmiany. W latach 50. Amerykanie zdali sobie sprawę, że komunistyczni szpiedzy penetrują nasze instytucje i traktowali to zagrożenie bardzo poważnie. Z upływem lat świadomość tego zagrożenia stopniowo słabła. W okresie przemiany kulturowej, gdy książki
i czasopisma zostały zastąpione przez telewizję, publiczność przestała się interesować komunizmem.

Dalej


Wielki podstęp: wywiad z Petrem Cibulką
Wywiad przeprowadził Jan Malina

Petr Cibulka urodził się w 1950 roku w Brnie na Morawach. Jako pięciokrotny więzień polityczny przeżył trudne chwile w komunistycznych więzieniach w Czechosłowacji. Był wielokrotnie więziony w latach 1979-1989, a w 1979 roku prowadził trzydziestojednodniowy strajk głodowy.
W 1991 roku Cibulka rozpoczął wydawanie swojej gazety, Wiadomości Niecenzurowane, dzięki czemu mógł przeciwstawić się "oficjalnej" informacyjnej
i ideologicznej blokadzie organizowanej przez komunistów, którzy zachowali kontrolę nad środkami masowego przekazu. W 1992 roku Cibulka pozyskał i opublikował dane pochodzące z tajnych policyjnych archiwów. Opublikował ponad 200 tysięcy nazwisk komunistycznych funkcjonariuszy i współpracowników. Natychmiast stał się obiektem agresywnych ataków ze strony "byłych" komunistycznych funkcjonariuszy.

Dalej


J.R. Nyquist
Geneza IV wojny światowej. Uzupełnienie i errata.

Nigdy nie myślałem, że Ameryka zdobędzie się na obalenie rosyjskiego satelity
(jak w przypadku Iraku). Nigdy nie myślałem, że usłyszę amerykańskiego prezydenta, dającego totalitarnemu dyktatorowi 48 godzin na opuszczenie kraju. A jednak prezydent George Bush tak właśnie zrobił. Zgniótł skorumpowany iracki reżim, wprowadzając w osłupienie Rosję i Francję. Tak znaczące poczynania oznaczają odejście od zasad amerykańskiej polityki, obowiązujących od 50 lat.

Dalej

Fatalna Fikcja 2005